• Wpisów:8
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis:233 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 086 / 644 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pochłania mnie.
Moją duszę.
To obsesja.
Szaleństwo, które nie pozwala normalnie żyć.
Częściej, mocniej, bardziej...
Wzywa mnie.
Trzyma...
Nie da odejść.
Nigdy.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czemu działam pod presją innych?

Popełniam błędy szukając winnych.

Oczekuje ideałów będąc na dnie.

Szukam miłości chodząc we śnie.

Próbuje tworzyć by zabić czas.

Czas, który nigdy nie leczy nas.

Czas, który dawno wyznaczył mi kres.

Życie podobno tak cudne jest.

Po policzkach znowu płyną łzy słone.

Słowami serca stają się one.

Człowiek pewny, to człowiek nie żywy.

Pewności w życiu nie ma nikt nigdy.

Każdy w życiu zwątpił choć raz.

Mówią, że szczęście żyje gdzieś w nas.

Nie wiem jak inni, ja go nie czuje.

Szukam powołania, lecz nic nie umiem.

Szukam swojego miejsca na ziemi.

Wygasa już we mnie promyk nadziei.


 

 
Samotność nie pyta.
Ona po prostu z nami jest ,
gdy zawodzi nas miłość.

Samotność wysłucha
i wywoła łzy
by lżej duszy było.

Ona nie zdradza.
Trwa dzielnie z nami
póki ktoś jej nie przeszkodzi.

A gdy już ktoś się pojawi,
samotna dusza odchodzi.

Ale wróci zawsze , kiedy jest potrzebna.

Bo nawet przyjaźń bywa zawodna,
a miłość niedostępna.
 

 
"Żyli długo i szczęśliwie"

życie to nie książka

Ani film do Oskara brnący.

Istoty żyjące to nie Rose i Jack Dawson

Na replice statku ginący.

Kolejne pokolenia dają swym dzieciom

nienawiść w testamencie.

Po policzkach łzy płyną

Przez słowa rzucone

w najmniej odpowiednim momencie.

Śmierć nam pisana jak amen w modlitwie,

Choć Boga o cuda się błaga

Mało wierzących, Bóg od ludu swego

tylko wierności wymaga.

Anioł Śmierci - ten nieśmiertelny

zdaje się znać na ironii.

Kilka złych ruchów i twoja dusza

w krwawej odchodzi agonii.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Między nami wszystko się burzy.

Kolejna kropla do krwi kałuży.

Nie chcę Ciebie tak bardzo jak pragnę.

Pojawiłeś się i znikasz tak nagle.

Tak jak zanika w mym sercu nadzieja.

Po co mówić o miłości której nie ma?

Po co przypadek nazywać przeznaczeniem?

Miłość jest piękna, miłość jest więzieniem.
 

 
Kochałam, nie wyszło.

Płakałam, przeszło.

Ciełam się gdzie się tylko dało.

Piłam, wciąż było mało.

W końcu zabić się chciałam,

Jego życie ze swoim porównałam.

Pomyślałam "czemu wcześniej go nie pokochałam"

Teraz stanęłam z nożem nad kresem życia.

Kilka kroków od końca serca bicia,

Spojrzałam w odchłań rozwartą.

Zapytałam sama siebie: - "warto?"
 

 
stojąc w oknie,

nie czując chłodu wiatru

bijącego mi prosto w twarz,

czekam aż będę miała siły.

Tyle sił by to skończyć.

Przerwać linię życia

wyznaczoną mi w trakcie poczęcia.

Zabłyśnij na końcu mojej krótkiej drogi.

Niechże ujrzę cię zanim odejdziesz,

twój blask niebiański,

mój aniele... któryś zapomniał jak latać.
 

 
Był mym wdechem i wydechem,

Marzeniem niespełnionym.

Im jest bliżej, tym jest dalej.

Moim światem zawalonym.

Mą miłością i mym żalem,

moim rajem utraconym.

Tą tęsknotą, snem i jawą,

Aniołem uwielbionym.